top of page

Historia, która zobowiązuje

Aby wiedzieć, dokąd zmierza rasa, trzeba wiedzieć, skąd pochodzi.

Appenzeller Sennenhund jest rasą o długiej historii, nierozerwalnie związaną ze szwajcarskim krajobrazem, gospodarstwami i codzienną pracą człowieka. Dzisiejszy Appenzeller jest rezultatem wielu pokoleń selekcji, zmieniających się warunków życia, decyzji hodowlanych oraz pracy ludzi, którzy dostrzegli wartość tych psów i postanowili zachować rasę dla kolejnych pokoleń.

​

Dla mnie poznawanie tej historii nie jest jedynie zainteresowaniem przeszłością. Jest jednym ze sposobów na lepsze zrozumienie współczesnego Appenzellera.

​

Stare fotografie, historyczne rodowody, pierwsze opisy rasy oraz dawne szwajcarskie publikacje pozwalają spojrzeć znacznie dalej niż na psy żyjące obecnie. Pokazują, jak zmieniał się Appenzeller, które jego cechy przetrwały próbę czasu, a które stopniowo ulegały zmianom pod wpływem selekcji hodowlanej.

​

Historia pozwala również zadać jedno z najważniejszych pytań:​

czy każda zmiana w rasie rzeczywiście oznacza postęp?​​​

Od psa użytkowego do współczesnego Appenzellera​

Appenzeller nie powstał jako pies wystawowy.

Przez pokolenia był przede wszystkim psem użytkowym – wszechstronnym, sprawnym, czujnym i zdolnym do samodzielnego działania. Towarzyszył człowiekowi w codziennej pracy i właśnie funkcja kształtowała zarówno jego budowę, jak i charakter.

​

Nie potrzebował przesady.

​

Potrzebował sprawnego ciała, wytrzymałości, szybkości reakcji, inteligencji i odwagi. Musiał potrafić współpracować z człowiekiem, ale jednocześnie podejmować własne decyzje.

​

Wiele z tych cech odnajdujemy w Appenzellerach do dziś.

​

Dlatego patrząc na współczesnego przedstawiciela rasy, nie można oceniać poszczególnych elementów jego budowy w oderwaniu od funkcji. Konstrukcja, proporcje, ruch i temperament tworzą całość.

​

Piękno psa użytkowego powinno wynikać przede wszystkim z jego funkcjonalności i harmonii, a nie z przesady.

​

Ludzie, którzy dostrzegli wartość rasy

Historia Appenzellera to również historia ludzi, którzy w odpowiednim momencie zauważyli, że lokalne psy szwajcarskie stanowią dziedzictwo warte zachowania.

​

Nazwiska takie jak Max Siber czy profesor Albert Heim są nierozerwalnie związane z początkami świadomej ochrony i kształtowania rasy. Późniejsze publikacje i opisy kolejnych autorów pozwalają obserwować dalszy rozwój Appenzellera oraz sposób, w jaki zmieniało się postrzeganie jego typu.

​

Dzisiaj możemy patrzeć na fotografie psów sprzed wielu dziesięcioleci i porównywać je ze współczesnymi przedstawicielami rasy.

​

Nie po to, aby bezkrytycznie idealizować przeszłość.

​

Dawna hodowla również popełniała błędy, a możliwości oceny zdrowia i genetyki były nieporównywalnie mniejsze niż obecnie. Historia jest wartościowa właśnie wtedy, gdy traktujemy ją jako źródło wiedzy, a nie legendę.

Pozwala zobaczyć zarówno to, co warto zachować, jak i konsekwencje decyzji, których nie powinniśmy powtarzać.

​

Rodowód to coś więcej niż nazwiska

Rodowód nie jest dla mnie listą championów.

​

Za każdym psem zapisanym w rodowodzie stoją konkretne cechy: budowa, temperament, zdrowie oraz materiał genetyczny przekazany następnym pokoleniom.

​

Dlatego pojedynczego psa trudno naprawdę zrozumieć bez spojrzenia na jego pochodzenie.

​

Niektóre cechy pojawiają się przez wiele pokoleń. Inne mogą pozostawać niewidoczne przez długi czas, aby ujawnić się ponownie w kolejnych skojarzeniach. To samo dotyczy zarówno cech pożądanych, jak i problemów.

​

W hodowli niewielkiej populacyjnie rasy ma to szczególne znaczenie.

​

Decyzja podjęta dzisiaj może mieć konsekwencje widoczne wiele pokoleń później.

 

Historia spotyka współczesną genetykę.

Dzisiaj dysponujemy narzędziami, których pierwsi hodowcy Appenzellerów nie mogli nawet sobie wyobrazić.

​

Badania DNA pozwalają uzyskać informacje dotyczące chorób dziedzicznych, pokrewieństwa czy różnorodności genetycznej. Nie zastępują jednak wiedzy o psach, ich rodzinach, zdrowiu, budowie i charakterze.

​

Genetyka bez kontekstu jest tylko zbiorem danych. Historia bez współczesnej wiedzy może natomiast prowadzić do powtarzania dawnych błędów.

Największą wartość daje połączenie obu tych perspektyw.

​

Dlatego interesuje mnie nie tylko to, jaki jest pies stojący przede mną, ale również to, co za nim stoi i co może przekazać dalej.

​

Odpowiedzialność za małą populację

Appenzeller Sennenhund nie jest rasą liczebnie dużą.

 

To oznacza, że odpowiedzialność hodowcy nie kończy się na wyhodowaniu zdrowego i pięknego miotu.

 

Każde skojarzenie staje się niewielką częścią przyszłości całej populacji.

 

Nadmierne wykorzystywanie popularnych reproduktorów, ciągłe powtarzanie tych samych linii czy selekcja podporządkowana wyłącznie aktualnym trendom wystawowym mogą stopniowo ograniczać różnorodność rasy.

 

Efekt takich decyzji nie zawsze jest widoczny natychmiast.

Czasem pojawia się dopiero po wielu latach.

Dlatego hodowla nie może być wyłącznie odpowiedzią na pytanie:

„Jakie szczenięta otrzymam z tego skojarzenia?” 

Równie ważne jest pytanie:

„Co ta decyzja wniesie do rasy w kolejnych pokoleniach?”

​

Nie hodować dla mody.

Każda epoka ma własne wyobrażenie efektownego psa.

Moda potrafi preferować większe głowy, mocniejszą kość, bardziej zwartą sylwetkę, określony sposób prezentacji czy inne cechy, które z czasem zaczynają być coraz mocniej akcentowane.

 

Problem zaczyna się wtedy, gdy efektowność zaczyna wypierać funkcjonalność.

W rasie użytkowej przesada bardzo rzadko jest zaletą.

 

Nie chciałabym, aby Appenzeller stawał się karykaturą samego siebie – cięższą, bardziej ekstremalną czy podporządkowaną chwilowym oczekiwaniom ringów wystawowych.

​

Chcę widzieć w nim przede wszystkim Appenzellera.

​

Psa sprawnego, proporcjonalnego i wytrzymałego. Inteligentnego, czujnego i pewnego siebie. Zdolnego do szybkiej reakcji, samodzielnego myślenia i współpracy z człowiekiem.

Psa, którego budowa nadal ma sens.

 

Zachować tożsamość rasy

Ochrona rasy nie oznacza próby zatrzymania jej w przeszłości.

Hodowla musi korzystać z rozwoju weterynarii, genetyki i nowych możliwości diagnostycznych. Powinna reagować na pojawiające się problemy zdrowotne i korzystać z wiedzy, której wcześniejsze pokolenia hodowców nie posiadały.

 

Jednocześnie rozwój nie powinien oznaczać utraty tożsamości.

Możemy poprawiać zdrowie.

Możemy podejmować bardziej świadome decyzje genetyczne.

Możemy lepiej rozumieć dziedziczenie, zachowanie i rozwój psa.

Ale powinniśmy robić to tak, aby za kilkadziesiąt lat nadal można było spojrzeć na Appenzellera i zobaczyć w nim cechy psa, dla którego przed ponad stu laty zdecydowano się chronić tę rasę.

 

Przeszłość nie jest celem. Jest punktem odniesienia.

Nie wierzę w hodowlę polegającą na bezkrytycznym odtwarzaniu przeszłości.

Wierzę natomiast, że hodowca powinien ją znać.

Powinien wiedzieć, jakie cechy tworzyły rasę, jak zmieniała się jej populacja i jakie konsekwencje przynosiły wcześniejsze decyzje hodowlane. Dopiero wtedy można świadomie decydować, co warto zachować, co poprawić, a czego nie należy utrwalać.

 

Dla mnie właśnie na tym polega odpowiedzialna hodowla.

Nie na tworzeniu psa odpowiadającego aktualnej modzie.

Nie na kolekcjonowaniu tytułów.

Nie na patrzeniu wyłącznie na najbliższe pokolenie.

 

Hodujemy dzisiaj psy, które staną się przodkami Appenzellerów przyszłości.

I dlatego historia nie jest dla mnie zamkniętym rozdziałem.

                                                                                                                  Historia zobowiązuje.

bottom of page